Jedno z takich zagadnień można by ująć w formie następującego pytania

Czy należy przedstawiać osobom przekonywanym gotowe wnioski, które wynikają ze stosowanych argumentów, czy też lepiej jest nakłonić te osoby, aby same doszły do odpowiednich wniosków. Otóż zgromadzony materiał badawczy zdaje się świadczyć o tym, że im bardziej osobiste są sprawy, których dotyczy argumentacja, tym korzystniejsze jest pozostawianie osobom przekonywanym możliwości wyciągnięcia wniosków. Mówiąc więc np. o roli pracy w rozwoju społeczeństwa i kultury, powinniśmy podawać zarówno odpowiednie wiadomości potwierdzające nasze tezy, jak i wyciągać na podstawie tych wiadomości właściwe wnioski. Przedstawiony materiał staje się wówczas dla osób przekonywanych bardziej jasny i istnieje mniejsze prawdopodobieństwo zniekształcenia dostarczonych informacji i dopasowywania ich do dotychczas uznawanych poglądów. Krytykując natomiast postawę Jana czy Józefa wobec nauki szkolnej czy pracy zawodowej i wskazując na osobiste korzyści, jakie może Janowi czy Józefowi przynieść zmiana jego dotychczasowej orientacji życiowej, dobrze jest, gdy wyciąganie wniosków z tego, co powiedzieliśmy, pozostawimy osobie zainteresowanej. W każdym jednak przypadku korzystne jest odpowiednie aktywizowanie osób przekonywanych. Dlatego też nie wystarcza, gdy osoba przekonująca przedstawia tylko lansowane przez nią poglądy; powinna też skłonić osoby przekonywane, aby swoimi słowami przedstawiały innym argumenty, które wysunęła osoba przekonująca. Można nip. zaproponować, aby jedna osoba przekonywana wyjaśniała innej osobie przekonywanej, na czym polega argumentacja podana przez osobę przekonującą.

Witam, jestem Nikodem i jestem studentem filozofii. Na tym blogu chciałbym podzielić się z Tobą wiedzą, którą posiadam i mam nadzieję, że pomoże Ci to w Twojej karierze!!
error: Content is protected !!